(34) Co nowego w Karlim Dworze?
Witajcie ;
Dzisiejszy tytuł nie jest stwierdzeniem, że odwiedzający mnie ludzie to wcale nie ludzie, lecz Karły, a tu jest jakiś Karli Dwór. Przeciwnie, owszem jest nawiązaniem do bloga, ale też do książki Romualda Pawlaka "CABEZANO Król Karłów" .
Zacznę jednak od pierwszej części, która brzmi ' Co nowego?' i połączę ją z krótką myślą ' Dlaczego wróciłam?'
Wiem, że pierwsze słowa w nowym poście nie mają sensu, ale chodzi o to, że bardzo długo szykowałam się aby po prostu coś napisać. Zacznę może od tego, że właściwie nie wiem, co mnie skłoniło do powrotu. Ja po prostu kocham pisać, czytać, mieć książki, barwne zakładki, uśmiech na twarzy gdy mój ulubiony bohater przeżyje (ot co!) i kocham szybkie bicie serca, gdy na poblakłych kartkach szerzą się kolejne litery formujące dramatyczny ciąg wydarzeń...
Właśnie to mnie do tego skłoniło. To wcale nie tak, że 40' padło mi na mózg...
Sądzę, że wprowadzę też parę zmian, które poprawią wygląd stronki, ale chciałabym zobaczyć, co wy chcielibyście zmienić, więc możecie się śmiało dzielić swoimi sugestiami.Teraz nie będzie za wiele nowego, przynajmniej na razie, dopóki nie wymyślę czegoś sensownego, co przywróci blask blogowi ;)
A teraz, po tej jakże krótkiej przemowie czas chyba przejść do recenzji..
Cabezano jest za wysoki jak na karła i zbyt niski, aby być człowiekiem. W dodatku kocha normalną dziewczynę, Rosalindę. To trzyma go przy życiu, bo wszyscy inni - karły w Karlim Dworze oraz ludzie - gorąco go nienawidzą. Niespodziewanie na dwór przybywa Czarny Karzeł, afrykański liliput, który opowiada pozostałym mieszkańcom Karlego Dworu, że gdzieś daleko jest wyspa,która raz na sto lat wyłania się z morza, a kto tam zamieszka, ten zawsze będzie szczęśliwy...Tylko jak tam dotrzeć? Równocześnie Cabezano odkrywa, że ktoś na dworze umie sporządzać miksturę, po zażyciu której zmaleje, stanie się całkiem normalnym karłem,a wtedy i ludzie,i inne karły może potraktują go lepiej...może nawet Rosalinda go pokocha? Czy temu nie zapobiegną jednak hodujący karły dominikanin Causi oraz straszliwy szef pałacowej "bezpieki" - Valverde?
Cabezano, za mały na człowieka, za duży na karła, powiewający wiecznym pesymizmem. Od początku powieści ciągnie się za nami pytanie: "Czy to się jeszcze odmieni?" Na dodatek złego, Cabezano utknął w całym środku złych zdarzeń. Już jako mały karzeł sprzedany kolesiowi, który chciał sobie zrobić "żywą kolekcję" ustanawiając Karli Dwór domem dla biednych miniaturowych ludzi. Och, gdyby mu krzywd było mało! A on przecież włóczy się po komnatach, zakochany w ludzkiej dziewczynie! Ale to nie koniec. Karły w Karlim Dworze słyszą o tajnych intrygach Księcia. Czy Książę naprawdę chce ich zamienić na psy? Tyle pytań ciśnie się na usta karłów. Cabezano liczy, że dzięki pewnej miksturze zjedna sobie uznanie swoich przeciwników.Liczy na to, że Rosalinda go pokocha, a w Karlim Dworze nastąpi finał złej historii...
Ale czy aby na pewno?
Podsumowując... Sądzę, że to książka, która po prostu uczy. Uczy i przekazuje jakby nasze życie, tylko mocno zmienione. Ale czy to nie tak, że i tu w naszym życiu roi się od problemów?
Czy i nie my kochamy,czujemy, walczymy o wolność?
Czy to aby nie my chcemy poszukać Wyspy Szczęścia?
Na te i inne pytania możecie poszukać odpowiedzi w książce Romka Pawlaka. Książce, kierującej wszystkie karły ku zjednoczeniu ... znaczy ....ludzi...pfu i szukaniu własnego szczęścia.
Książkę oceniam na ładną 6. 6/10 to dobra opinia przysługująca tej dobrej opowieści autora 8 książek fantastycznych, takich jak "Inne okręty" , "Czarem i Smokiem" czy "Wilcza krew,smoczy ogień".
Ps. Niby mówi się "Nie oceniaj książki po okładce" , ale wydaje mi się, że ona mogłaby być lepsza.
Pozdrawiam,
Charlie
Dzisiejszy tytuł nie jest stwierdzeniem, że odwiedzający mnie ludzie to wcale nie ludzie, lecz Karły, a tu jest jakiś Karli Dwór. Przeciwnie, owszem jest nawiązaniem do bloga, ale też do książki Romualda Pawlaka "CABEZANO Król Karłów" .
Zacznę jednak od pierwszej części, która brzmi ' Co nowego?' i połączę ją z krótką myślą ' Dlaczego wróciłam?'
Wiem, że pierwsze słowa w nowym poście nie mają sensu, ale chodzi o to, że bardzo długo szykowałam się aby po prostu coś napisać. Zacznę może od tego, że właściwie nie wiem, co mnie skłoniło do powrotu. Ja po prostu kocham pisać, czytać, mieć książki, barwne zakładki, uśmiech na twarzy gdy mój ulubiony bohater przeżyje (ot co!) i kocham szybkie bicie serca, gdy na poblakłych kartkach szerzą się kolejne litery formujące dramatyczny ciąg wydarzeń...
Właśnie to mnie do tego skłoniło. To wcale nie tak, że 40' padło mi na mózg...
Sądzę, że wprowadzę też parę zmian, które poprawią wygląd stronki, ale chciałabym zobaczyć, co wy chcielibyście zmienić, więc możecie się śmiało dzielić swoimi sugestiami.Teraz nie będzie za wiele nowego, przynajmniej na razie, dopóki nie wymyślę czegoś sensownego, co przywróci blask blogowi ;)
A teraz, po tej jakże krótkiej przemowie czas chyba przejść do recenzji..
Cabezano jest za wysoki jak na karła i zbyt niski, aby być człowiekiem. W dodatku kocha normalną dziewczynę, Rosalindę. To trzyma go przy życiu, bo wszyscy inni - karły w Karlim Dworze oraz ludzie - gorąco go nienawidzą. Niespodziewanie na dwór przybywa Czarny Karzeł, afrykański liliput, który opowiada pozostałym mieszkańcom Karlego Dworu, że gdzieś daleko jest wyspa,która raz na sto lat wyłania się z morza, a kto tam zamieszka, ten zawsze będzie szczęśliwy...Tylko jak tam dotrzeć? Równocześnie Cabezano odkrywa, że ktoś na dworze umie sporządzać miksturę, po zażyciu której zmaleje, stanie się całkiem normalnym karłem,a wtedy i ludzie,i inne karły może potraktują go lepiej...może nawet Rosalinda go pokocha? Czy temu nie zapobiegną jednak hodujący karły dominikanin Causi oraz straszliwy szef pałacowej "bezpieki" - Valverde?
Cabezano, za mały na człowieka, za duży na karła, powiewający wiecznym pesymizmem. Od początku powieści ciągnie się za nami pytanie: "Czy to się jeszcze odmieni?" Na dodatek złego, Cabezano utknął w całym środku złych zdarzeń. Już jako mały karzeł sprzedany kolesiowi, który chciał sobie zrobić "żywą kolekcję" ustanawiając Karli Dwór domem dla biednych miniaturowych ludzi. Och, gdyby mu krzywd było mało! A on przecież włóczy się po komnatach, zakochany w ludzkiej dziewczynie! Ale to nie koniec. Karły w Karlim Dworze słyszą o tajnych intrygach Księcia. Czy Książę naprawdę chce ich zamienić na psy? Tyle pytań ciśnie się na usta karłów. Cabezano liczy, że dzięki pewnej miksturze zjedna sobie uznanie swoich przeciwników.Liczy na to, że Rosalinda go pokocha, a w Karlim Dworze nastąpi finał złej historii...
Ale czy aby na pewno?
Podsumowując... Sądzę, że to książka, która po prostu uczy. Uczy i przekazuje jakby nasze życie, tylko mocno zmienione. Ale czy to nie tak, że i tu w naszym życiu roi się od problemów?
Czy i nie my kochamy,czujemy, walczymy o wolność?
Czy to aby nie my chcemy poszukać Wyspy Szczęścia?
Na te i inne pytania możecie poszukać odpowiedzi w książce Romka Pawlaka. Książce, kierującej wszystkie karły ku zjednoczeniu ... znaczy ....ludzi...pfu i szukaniu własnego szczęścia.
Książkę oceniam na ładną 6. 6/10 to dobra opinia przysługująca tej dobrej opowieści autora 8 książek fantastycznych, takich jak "Inne okręty" , "Czarem i Smokiem" czy "Wilcza krew,smoczy ogień".
Ps. Niby mówi się "Nie oceniaj książki po okładce" , ale wydaje mi się, że ona mogłaby być lepsza.
Pozdrawiam,
Charlie

Komentarze
Prześlij komentarz