(33) Madison Avery - Umarli czasu nie liczą

Dzień dobry wszystkim!
  A szczególne pozdrowienia i życzenia dla wszystkich, którzy mają dziś swoje święto i w głębi duszy wciąż czują się dziećmi.
  Niedawno przeczytałam dość interesującą i oryginalną pozycję, która opowiada o losach Madison - z pozoru zwykłej nastolatki (chociaż posiadającej fioletowe włosy i żółte adidasy z  czaszkami).

Do niedawna Madison Avery była zwykłą nastolatką, jeśli nie liczyć fioletowych włosów i tego, że była nowa w szkole. Ale jej bal maturalny był zabójczy – dosłownie. Właśnie tam Mroczny Żniwiarz chciał odebrać jej ciało i duszę. Lecz nie zdążył dokończyć zadania; Madison wykradła mu magiczny amulet. Dzięki niemu pozostała na ziemi, chodzi do szkoły, wygląda… jakby żyła. Ale tak naprawdę jest zawieszona pomiędzy światem żywych i umarłych. Światem, gdzie ciemność nie zawsze jest zła, a jasne istoty ocienia mrok. Gdzie tylko tajemniczy anioł może pomóc Madison przygotować się na chwilę, gdy Mroczy Żniwiarz wróci…

Zacznę może od tego, że nie zgadzam się z poszczególnymi opiniami na jej temat (choć to tylko moje zdanie) .
Po pierwsze, uważam, że zawieszenie głównej bohaterki pomiędzy życiem, a śmiercią jest ciekawym rozwiązaniem dla tego typu powieści, bo bohaterka może korzystać z tego, czego nie widziała i nie czuła; po drugie, postać "odkrywa" się przed nami dopiero na kolejnych stronach książki, co jest dużym zaskoczeniem, ale tylko dla spostrzegawczych - opowiada nawet o swojej pasji do fotografii - co buduje jej wizerunek normalnej nastolatki :)
Jak się okazuje, nie jest ona znów taka normalna. Nie musi spać, jeść , a nawet się nie męczy. Przy życiu podtrzymuje ją amulet, który nosi na szyi.
 Kolejną postacią, a zarówno jedną z  moich ulubionych [mam dwie ulubione i są nimi żniwiarz światła i żniwiarz ciemności] jest Barnaba. Nie tylko przez uniwersalne imię, które bardzo polubiłam, ale też przez jego sarkazm i uniwersalny humor, a także przez to, że momentami wywoływał u mnie współczucie, choć z opresji wychodził cało i elegancko. Mam wrażenie, że charakter Barnaby autorka dopasowała do imienia. Gdy sprawdziłam jego znaczenie całkowicie mi do niego pasowało :D

Zostaje jeszcze jedna postać, która jest chyba warta uwagi - Nakita. Na jej temat powiem krótko - jedna postać w książce , która się wyróżnia na całą trylogię . Jedyne, co mnie w  niej irytowało, to to, że w pewnym momencie bardzo, ale to bardzo chciała upodobnić się do wszystkich nastolatek. A przecież wiadomo, że żniwiarz to żniwiarz i widoczne nie dane jej było być zwyczajną nastolatką ^^

Zaletą dla mnie są w sumie rzeczy, które już wymieniłam, a wadą to, że książka jest napisana w prosty sposób,prosty przewidywalny schemat i momentami, choć tylko momentami, przynudza.
Pozostaje też kwestia okładki, która jak dla mnie mogła by być o niebo (heh, nawiązanie do książki XD)  lepsza. I o ile mogę znieść okładkę 1 i 3 części, to 2 jakoś do mnie nie przemawia. Tyle w temacie okładek :D

Do książki na pewno przyciąga tytuł..i choć może powiewać grozą, to na zakończenie wspomnę krótko: Książka dobra na krótki czas,fajna na "odmóżdżenie" po stresującym dniu, mała ilość stron,
 polecam 7/10

I jeszcze raz życzę Wam wszystkiego dobrego z okazji Dnia Dziecka, moi mili <3
Charlie :3


Komentarze