(17) Błękitny zamek...
Witam wszystkich,
Remont bloga trwa, choć nie widać znaczących zmian. Może ktoś doradzi coś "w naprawie" funkcjonalności gadżetów? #zrezygnowana
Dzisiaj do przedstawienia mam książkę napisaną pięknym słowem i książkę którą darzę sympatią. Mimo, że nie wychowałam się w czasach w których wydano pierwsze wydanie tej opowieści Lucy Maud Montgomery .
Skąd w ogóle dowiedziałam się o niej ....?
Za Anią z Zielonego Wzgórza niezbyt przepadałam. Co prawda teraz sądzę, że książka jednak jest napisana uniwersalnie , ale kiedyś to kiedyś. Jak byłam młodsza w ogóle nie sięgałam po książki, nudziły mnie.
Jednak czasami w wakacje jak nie mam co robić wygrzebuję stare rzeczy z półek. Tutaj na wsi mamy zakurzoną , zniszczoną szufladę bez jednej rączki, do której lubię zaglądać. Jest w niej pełno małych, dużych, kolorowych lub szarych opowieści, tytułów i okładek, pięknie (lub mniej pięknie, po latach ) pachnących nowościami, lub przeszłością.
Pewnego razu, trafiłam właśnie na tę książkę. Pełną emocji, i ...... serdeczności.
Czytałam co prawda wydanie "skrócone"...
Znaczy, w sumie to nie wiem, czy to wydanie skrócone, czy nie...
Ale chwila, bo się pogubię >.<
Błękitny zamek jest książką "z przeszłości" . Teraz wydano odnowioną i uzupełnioną wersję . Co prawda w łapki mi jeszcze nie wpadła, ale bardzo mnie ciągnie do jej zakupu. Nie tylko żeby zobaczyć różnice, które, jak wyczytałam nie zbyt by mi się spodobały...( np. imię głównej bohaterki to nie Joanna [Jak w streszczonej wersji] , ale Valency, tak jak w oryginale)
i do których trudno by było się raczej przyzwyczaić...
a sama okładka, która mnie urzekła.
W internecie znalazłam porównanie okładek. (Po lewej ta którą mamy , a po prawej nowa)
Prawda, że to drugie wydanie jest urzekające?
Ale wracając do... recenzji ?
W sumie recenzja tamtego wydania nie powinna się bardzo
różnić, więc czemu by nie. Ja jednak zostanę przy tamtej i zamiast Valency
będzie Joanna, trudno :D
Joanna ma 29 lat i brana jest za "starą pannę"
nigdy nie znalazła "kogoś" dla siebie. Utrzymywana na funduszach
rodziny, traktowana jak małe dziecko. Jednak w jej wyobraźni istniało coś
takiego jak Błękitny zamek. Miejsce do którego wracała...
Pewnego razu Joanna zaczyna się źle czuć. Wybiera się do
lekarza, a ten obwieszcza jej , że jest ciężko chora i pozostaje jej rok życia.
Ta w drodze powrotnej postanawia, że przez ten rok zmieni wszystko w swoim
życiu , a Błękitny zamek nie będzie już tylko zamkiem z marzeń. Na swojej drodze
spotyka Edwarda, który owiany plotkami
ludzi z miasta wywołuje u niej różne uczucia. Jej rodzina nie szanuje go,
jednak 29 letnia kobieta nie przejmuje się tym. Bierze ślub z Edwardem na
pewnym pakcie , wiedząc o tym , że ich "związek " opiera się na pewnych
regułach . Przede wszystkim - Joasi nie wolno wchodzić do pokoju Edwarda.
Sytuacja w ich rodzinie pogarsza się, bo czas coraz prędzej
upływa i Joasia liczy się z najgorszym.
Jakbym się rozpisała, to bym zaspoilerowała...>.< Więc musicie sami przeczytać, żeby się dowiedzieć :)
Co mi się w tej książce podoba?
To, że oni się naprawdę w sobie zakochują...:')
Mówiłam kiedyś, że jedne z moich ulubionych książek to
romanse, prawda?
We współczesnych książkach postaci po pierwszym wejrzeniu są
już w sobie tak bardzo zakochane, że ja nie mogę... x.x
A tutaj? Od przyjaźni po miłość? Od serdeczności po opiekę?
Od smutku po radość?
Oczywiście. Dlatego tak kocham tą książkę.
Jeszcze coś... wbrew pozorom ta książka nie jest taka
smutna, jaka mogłaby się wydawać i na pewno polecam każdemu. Mała ilość stron,
urzekające zdarzenia. Stara wersja jest okropnie spolszczona, czego w tej nowej
podobno nie ma, co jest raczej plusem , tak myślę. Głównie dlatego że opiera
się bardziej na oryginale... :>
( Ale zawsze dla mnie będzie Joanna i Edward, nie ważne czy
teraz się nazywa Valency)
Co ciekawe jeszcze jest to, że książka jest nawet znana. Ma
dużo wydań i przepiękne okładki.
Pokażę te, które udało mi się znaleźć , powiedzcie, która
podoba Wam się najbardziej :D
Acha, jeszcze taka tyci tyci ciekawostka. Wyprodukowano
musical na podstawie właśnie tej książki .
~~Najpierw stare wydania...~~
A teraz najnowsze i moje ulubione :D

Znalazłam także zdjęcie ukazujące w pełni "cudo" nowej okładki :

A Wy? Chcielibyście się w nią zaopatrzyć...?
Która okładka Wam się podoba?
Zdjęcia są z internetu, a jako, że mam słabe łącze nie wiem, z jakich witryn internetowych :( Bardzo przepraszam, ale nie mogę dać linków z których zdjęcia zostały pobrane.
Ps.
Na razie nie będzie nowych postów...
Charlie <3
Ja przeczytałam chyba z rok temu XD Mam tą pierwszą... to znaczy tą z Joanną na pierwszym planie, a z tyłu zamek... błękitny zamek :3 ~Aganka
OdpowiedzUsuńRównież mam to wydanie, Aguś ;) Miło że wpadłaś na bloga :D
Usuń